Strona główna Uroda

Tutaj jesteś

Jakie włosy nie lubią emolientów?

Jakie włosy nie lubią emolientów?

Uroda

Masz wrażenie, że Twoje włosy po cięższej odżywce robią się przyklapnięte i bez życia? Zastanawiasz się, czy to „wina” emolientów, choć wszędzie czytasz, że są zbawienne? Z tego tekstu dowiesz się, jakie włosy nie lubią emolientów, jak rozpoznać ich nadmiar i jak ułożyć pielęgnację, żeby pasma wyglądały dobrze każdego dnia.

Czym są emolienty i jak działają na włosy?

Emolienty to składniki tworzące na włosach cienką, tłustą warstwę ochronną. Do tej grupy należą oleje, masła roślinne, woski, a także wiele silikonów oraz parafina. Taka otoczka ogranicza odparowywanie wody ze środka włosa, wygładza powierzchnię i sprawia, że kosmyki stają się miękkie, śliskie i bardziej błyszczące.

W codziennej pielęgnacji emolienty są potrzebne każdemu rodzajowi włosów. Chronią przed wiatrem, mrozem, słońcem czy gorącym nawiewem suszarki. W kosmetykach znajdziesz je m.in. w odżywkach typu Garnier Awokado i masło karite, wielu maskach Biovax, w produktach z masłem shea, olejem czy kokosowym. Problem zaczyna się wtedy, gdy emolientów jest za dużo w stosunku do innych składników PEH.

Równowaga PEH

Każde włosy potrzebują trzech grup składników: protein, emolientów i humektantów. To tzw. równowaga PEH. Proteiny uzupełniają ubytki w łusce włosa i wzmacniają go od środka, humektanty (np. aloes, gliceryna, pantenol) wiążą wodę i zapewniają nawilżenie, a emolienty zamykają to nawilżenie wewnątrz, tworząc warstwę okluzyjną.

Gdy w pielęgnacji dominują wyłącznie emolienty, włosy mogą być z czasem ciężkie, oklapnięte i pozbawione objętości. Gdy z kolei brakuje warstwy emolientowej, pasma puszą się, są szorstkie i trudno je ułożyć. Wszystko rozbija się o proporcje i dobranie składu do typu włosów.

Jakie emolienty spotkasz w kosmetykach?

Warto wiedzieć, które składniki na etykiecie działają emolientowo, bo ułatwia to dopasowanie kosmetyku. W składach produktów do włosów najczęściej pojawiają się:

  • oleje roślinne, np. kokosowy, arganowy, makadamia, awokado, palmowy, migdałowy,
  • masła, np. masło shea, kakaowe, mango,
  • woski, np. wosk pszczeli, candelilla, carnauba,
  • silikony, np. dimethicone, amodimethicone, cyclopentasiloxane,
  • parafina i pochodne ropy, np. paraffinum liquidum, mineral oil.

Coraz popularniejsze są też tzw. silikony roślinne (np. na bazie estrów olejowych). Działają podobnie do syntetycznych, ale łatwiej się wypłukują i nie blokują tak mocno przenikania innych składników w głąb włosa.

Nadmiar emolientów nie poprawia kondycji włosów. Często daje efekt przybrudzenia, oklapnięcia i wizualnie starszej fryzury.

Jakie włosy nie lubią nadmiaru emolientów?

Nie ma typu włosów, który „w ogóle” nie może używać emolientów. Są za to takie, które bardzo szybko reagują na ich nadmiar. Właśnie u nich trzeba uważać na zbyt treściwe maski i ciągłe dokładanie olejów czy silikonów.

Włosy niskoporowate

Włosy niskoporowate są zwykle gładkie, śliskie, grube i zdrowe. Łuski mocno do siebie przylegają, dzięki czemu pasma naturalnie dobrze trzymają nawilżenie i rzadko się puszą. Wiele osób określa je jako „azjatyckie” z wyglądu – proste, lejące, ciężkie.

Taki typ włosa bardzo łatwo przeciążyć. Gęsta maska z dużą ilością masła shea, parafiny czy ciężkich silikonów potrafi sprawić, że fryzura wygląda jak tłusta, mimo świeżego mycia. Włosy niskoporowate często „nie lubią” emolientów, gdy:

  • każde mycie kończy się ciężką, olejową maską,
  • oprócz maski używasz też olejku na długość i serum silikonowego na końce,
  • w pielęgnacji brakuje humektantów i lekkich protein,
  • konsumujesz produkty z dużą ilością parafiny i zwartych maseł.

U takich pasm lepiej sprawdzają się lekkie odżywki emolientowe, małe ilości olejów oraz delikatne silikony, które łatwo się wypłukują i nie tworzą grubej warstwy na powierzchni włosów.

Cienkie, delikatne i proste włosy

Cienkie włosy, nawet jeśli są średnioporowate, bardzo szybko robią się „przyklapnięte” po bogatej odżywce. Nałożenie kremowej maski + oleju przed myciem + serum silikonowego po myciu bywa dla nich za dużym obciążeniem. Skutkiem jest utrata objętości u nasady i wrażenie, że włosy są brudne już po kilku godzinach.

Te włosy nie „nienawidzą” emolientów, tylko potrzebują ich mniej i w lżejszej postaci. Lepiej działają:

  • odżywki o krótkim składzie z jednym, dwoma olejami,
  • produkty bez parafiny i bardzo ciężkich maseł,
  • delikatne serum silikonowe tylko na końcówki,
  • emolienty łączone z humektantami w jednej masce, zamiast czysto olejowych formuł.

Jeśli Twoje włosy są cienkie, gładkie i szybko tracą objętość, traktuj emolienty jak „przyprawę”, nie jak bazę każdego kosmetyku. Wtedy fryzura wygląda lekko, ale wciąż jest zabezpieczona.

Włosy z tendencją do przetłuszczania

Przy tłustej skórze głowy łatwo dojść do wniosku, że włosy nie lubią emolientów. W praktyce zwykle nie lubią ich… u nasady. Gęste maski, oleje i silikonowe serum nie powinny trafiać bezpośrednio na skórę, bo mieszają się z sebum i dają wrażenie ciężkości oraz braku świeżości.

Włosy przetłuszczające się lepiej reagują na schemat: lżejszy szampon + emolientowa maska tylko na długości. Gdy końcówki są suche, możesz dołożyć odrobinę oleju lub serum, ale omijaj pasmo przy samej skórze głowy. Wtedy emolienty działają tam, gdzie są potrzebne, a nie pogarszają problemu przetłuszczania.

Jak rozpoznać, że włosy mają za dużo emolientów?

Objawy nadmiaru emolientów są dość charakterystyczne, choć wiele osób myli je po prostu z „brudnymi” włosami. W praktyce to nie zawsze kwestia mycia, tylko przeciążenia zbyt tłustymi składnikami pielęgnacyjnymi.

Typowe sygnały, że emolientów jest za dużo w pielęgnacji to przede wszystkim:

Objaw Jak się objawia Co podejrzewać
Oklapnięcie brak objętości od samej nasady za ciężkie maski / oleje
Śliskość bez sprężystości włosy śliskie, ale „flakowate” przewaga emolientów nad proteinami
Przeciążony skręt loki rozciągnięte, bez sprężynowania za dużo maseł i silikonów

Do tego dochodzą inne niepokojące zmiany: włosy szybciej się przetłuszczają, trudno je unieść u nasady, fryzura „siada” chwilę po wysuszeniu, pasma sklejają się w mało estetyczne strąki. Często wystarczy wprowadzić szampon z silniejszym detergentem raz na kilka myć, żeby dokładnie zmyć nagromadzoną warstwę emolientów i wrócić do lżejszych kosmetyków.

Kiedy włosy nagle tracą objętość i świeżość, szampon oczyszczający raz na jakiś czas działa jak „reset” pielęgnacji.

Jak ograniczyć emolienty, gdy włosy ich nie lubią?

Jeśli widzisz, że Twoje pasma źle reagują na tłuste formuły, warto krok po kroku zmienić sposób ich używania. Nie trzeba całkowicie rezygnować z emolientów. Wystarczy zmienić ich ilość, kolejność i formę.

Zmiana konsystencji i składu kosmetyków

Przy włosach, które łatwo przeciążyć, dobrze sprawdzają się lżejsze odżywki zamiast bardzo treściwych masek. Krótszy skład, mniejsze ilości maseł i brak parafiny to najlepszy kierunek. Warto też sięgać po produkty z roślinnymi silikonami, które nie kumulują się mocno na włosach.

Zamiast kilku mocno emolientowych kosmetyków na raz lepiej wybrać jeden, ale dobrze dobrany. Przykładowo: odżywka z olejem arganowym po myciu i lekkie serum na końcówki wystarczą. Olejowanie włosów na bogato i dokładanie maski z masłem shea tego samego dnia zwykle skończy się oklapnięciem.

Zmiana sposobu nakładania

To, gdzie i jak nakładasz kosmetyk, ma ogromne znaczenie. Przy skłonności do przeciążenia warto stosować zasadę: „ciężko na końce, lekko przy nasadzie”. Oznacza to, że gęstą maskę kładziesz od mniej więcej ucha w dół, a wyżej stosujesz lżejszą odżywkę lub całkiem omijasz.

Dobre efekty daje też skrócenie czasu trzymania maski na włosach. Zamiast 30 minut wystarczy często 5–10 minut. Emolienty zdążą wygładzić i natłuścić powierzchnię, ale nie obciążą tak mocno fryzury.

Więcej humektantów i protein

Jeśli pielęgnacja opiera się głównie na emolientach, włosom zaczyna brakować nawilżenia i „rusztowania” z białek. Włosy oklapnięte od olejów często potrzebują mocniejszego akcentu humektantowego i proteinowego. Świetnie sprawdzają się wtedy:

  • maska humektantowa z aloesem, pantenolem lub kwasem hialuronowym,
  • lekka maska proteinowa z hydrolizowaną keratyną, jedwabiem lub kolagenem,
  • metoda OMO z przewagą humektantów i protein nad emolientami.

Dobrym trikem jest też zastosowanie kolejności: najpierw odżywka z proteinami, a dopiero potem cienka warstwa odżywki emolientowej. Proteiny uzupełniają ubytki w strukturze, a emolienty tylko delikatnie wygładzają i domykają łuski.

Jak połączyć PEH, gdy włosy „fuczą” na emolienty?

Włosy, które słabo znoszą duże ilości emolientów, często za to świetnie reagują na dobrze ułożony schemat PEH. Zamiast stawiać wyłącznie na oleje czy bogate masła, warto podzielić pielęgnację na lżejsze etapy i korzystać z różnych grup składników.

Kiedy emolienty, a kiedy proteiny i humektanty?

Emolienty najlepiej sprawdzają się, gdy włosy są suche na powierzchni, szorstkie w dotyku, łamią się na końcach albo puszą od każdej zmiany pogody. Wtedy cienka warstwa natłuszczenia działa jak płaszcz ochronny. Za to proteiny są potrzebne, gdy pasma są osłabione, „sianowate”, łatwo się łamią i tracą kształt. Humektanty przydają się przy ogólnej suchości i matowości włosów oraz wtedy, gdy pasma są sztywne i mało elastyczne.

W tygodniu możesz więc zaplanować np. taki rytm: raz maska proteinowa, raz humektantowa, raz delikatnie emolientowa. Gdy włosy nie lubią ciężkich produktów, porcja emolientów raz na kilka myć zwykle w zupełności wystarczy, żeby chronić je przed wysuszeniem.

Przykładowa rutyna dla włosów przeciążonych emolientami

Jeśli widzisz u siebie objawy nadmiaru emolientów, przydatna może być prosta, kilkudniowa „kuracja równowagi”. Możesz ją ułożyć w taki sposób:

  1. mycie szamponem oczyszczającym, lekka maska humektantowa z aloesem,
  2. kolejne mycie – maska proteinowa z keratyną lub jedwabiem,
  3. następne mycie – lekka maska emolientowa bez parafiny, trzymana 5–10 minut,
  4. w miarę potrzeb – niewielka ilość serum silikonowego tylko na same końce.

Po kilku takich cyklach włosy zwykle odzyskują objętość, a Ty lepiej widzisz, jak reagują na poszczególne grupy składników. Na tej podstawie łatwo dopasować już swoją stałą, codzienną pielęgnację.

Gdy nauczysz się rozpoznawać, kiedy pasma potrzebują humektantów, kiedy protein, a kiedy tylko delikatnego wygładzenia emolientami, włosy przestają grymasić. Nawet jeśli teoretycznie „nie lubią emolientów”, w dobrze ustawionej równowadze PEH taka ochrona działa po prostu na ich korzyść.

Redakcja e-vive.pl

Nasz zespół redakcyjny z pasją śledzi najnowsze trendy w urodzie, modzie, zdrowiu i hobby. Dzielimy się z Wami naszą wiedzą, by nawet najbardziej złożone tematy były zrozumiałe i inspirujące dla każdego. Razem odkrywajmy piękno codzienności!

Może Cię również zainteresować

Potrzebujesz więcej informacji?